piątek, 16 lipca 2010

maraton part 2 ;) diy kombinezon

Ok to lecimy z kolejnym postem! ;D

Kombinezony to moje wakacyjne hobby. Dorobiłam się już trzech. Główne zalety? Wygoda, prostota i możliwość wprowadzenia wielu zmian w stroju (doskonała baza pod dodatki itd.). Prezentowany w notce musiałam przerobić ponieważ nogawki były włóczącymi się po ziemi szerokimi dzwonami. Mimo mojego antytalentu krawieckiego zdołałam je w miarę równo uciąć i podszyć i ta-dam! oto moja nowa letnia krecja:





































kombinezon - sh (6 zł) + diy
apaszka - sh 2 zl
buty byly
kolczyki - z wymiany (handmade)


I jeszcze cos o makijażu. Wyglądał tak:





To mój zdecydowanie najulubieńszy wakacyjny makijaż, ponieważ jest prosty, efektowny y jego wykonanie zajmuje 5 min. Jedyny warunek by dobrze wyglądał to opalona skóra a o to w wakacje nietrudno :).

Ok to teraz przepis na... nazwijmy go fast-summer-make up.

1. Najszybciej jak potrafisz ;) wyjmij z kosmetyczki lekki podkład, bronzer (w kamieniu, kremie, kulkach - to bez znaczenia), złoty i brązowy połyskujący cień, błyszczącą szminkę/błyszczyk w naturalnym kolorze i czarną maskarę.
2. Rozprowadź podkład po twarzy, a następnie użyj bronzera- zaznacz nim kości policzkowe, skronie, żuchwę, brodę i czubek nosa. Najłatwiejszy w użyciu jest bronzer w kremie, ale pozostałe tez dają radę, trzeba tylko uważać z ilością.
3. Nabierz na palec (chyba, ze masz czas na patyczki lub pędzelki) złoty cień i rozetrzyj go na całej powiece. Zaznacz nim także wewnętrzny kącik oka. Brązowym cieniem podkreśl zewnętrzną część oka.
4. Wytuszuj dokładnie rzęsy.
5. Pomaluj usta. Błyszczącą szminką możesz też podkreślić kości policzkowe i łuk brwiowy.

Gotowe :) Jak widzicie to bardzo prosty makijaż dający ładny efekt :).

i jeszcze kilka inspiracji: tu tu tu tu tu tu tu tu tu tu i tu

pa :)!

maraton part 1 ;) fuksjamarynowo

Dziś będzie notkowy maraton, ze względu na to, że nic nie pisałam przez kilka dni, a obiecałam sobie dodać coś tu codziennie. Czemu nie dotrzymałam obietnicy? Cóż, to dopiero początki tego bloga, więc nie mam nawet dla kogo pisać, toteż łatwiej sobie odpuszczam. Ale przejdźmy do konkretów.

W upalne dni chętnie spędzamy czas w pobliżu wody (basenu, morza, jeziora, wanny...). Tę stylizację stworzyłam tuż przed wyjściem na basen (który co prawda znajdował się 50 metrow od drwi mojego domku, ale dla mnie nic nie stoi na przeszkodzie, by się fajnie ubrać ;)). Połączyłam dwa najostrzejsze kolory sezonu (czyli ten i ten) i w takiej "fuksjamarynie" ruszyłam na basen. I jeszcze element wart uwagi: flamingowe kolczyki - czasem lubię kiczowate rzeczy.























tunika - sh 3 zł
szorty - sh 2 zł
strój - H&M (zeszłoroczny)
torba - TESCO
kolczyki - TESCO
okulary - sh 10 zł
japonki (nic nie widać ;p) - Deichmann


Makijażu nie widać, ale była to odrobina czarnego eyelinera plus szminka i błyszczyk w kolorze fuksji. A kitka (nie znoszę kitek, zrobiłam ją tylko ze względów praktycznych) po kąpieli w basenie zmieniła się w coś TAKIEGO haha ;)

I na koniec kilka makeupowych inspiracji (intensywnie różowe usta plus kreska na powiece to łatwe i efektowne połączenie na lato): tu tu tu tu tu tu tu tu tu tu tu i tu.

pa ;* !

niedziela, 11 lipca 2010

jeansowy total look i warkoczyki :)

Tak, takiego trendu raczej nikt się w najbliższej przyszłości nie spodziewał - w końcu jeans od stóp do głów był jeszcze niedawno uznawany za największy obciach! ;)
Ja mam dodatkowy powód, by jeansu nienawidzić - w gimnazjum (kiedy to było...) musieliśmy OBOWIĄZKOWO nosić spodnie i kurtkę z tego materiału jako mundurek. Brrr każdy dzień w tym samym stroju doprowadzał mnie do rozpaczy, więc nic dziwnego, ze na następne kilka lat pożegnałam się z jeansem.

Ale nie na zawsze :). Oto skromna interpretacja jeansowego trendu:






spodenki - SH (2 zł) +DIY
kamizelka - SH 3 zł
pasek i buty już były

I jeszcze coś o fryzurze. Jak widać są to warkoczyki (niezbyt staranne, w ogóle cała "sesja" była robiona w pośpiechu).
Warkocze są bardzo wygodną (i modną) opcją na lato, zwłaszcza dla posiadaczek długich włosów. Nawet najzwyklejszy warkocz wygląda dobrze pod warunkiem, że pasuje do wyglądu danej osoby. Warkocze mogą być: długie i krótkie, z przodu i z boku, wyglądające jak korona (i tu) albo wianek, mogą to być kłosy lub dobierane

Jeszcze kilka inspiracji: tu, tu, tu i tu.

Jak widać warkocz jest fryzurą bardzo elastyczną, pasuje właściwie na każdą okazję, wszystko zależy od jego wykonania. Najważniejsze to umieć pleść warkocz na 3 sposoby (zwykły, dobierany i kłos) i puścić wodze fantazji :). Dodatkowa zaleta - po rozpuszczeniu warkocza włosy układają się w delikatne fale idealne na letnią imprezę ;).

I jeszcze filmiki instruktażowe - kłos i dobierany.

pa! :)

sobota, 10 lipca 2010

prezent & nude look


Sukienkę dostałam od koleżanki w dzień wyjazdu do Włoch. Spodobał mi się wzór…

…i jakoś upchałam ją do torby.

Jednak jej prawdziwe walory odkryłam dopiero po założeniu – świetny materiał, wakacyjna długość ;) i odsłonięte plecy to jej główne atuty.

Choć solo też wygląda fajnie to postanowiłam połączyć ją z dodatkami: zegarkiem na łańcuszku (szukałam takiego od dawna, trudno opisać moją radość na słowa babci: "zobacz co znalazłam w domu, może ci się przyda?), gobelinową torebką i paskiem oraz butami w podobnym kolorze.



Sukienka – prezent

Zegarek – prezent

Torebka - SH, 5 zł

Sandały - Deichmann

A pod spodem... strój kąpielowy z Mohito (góra 24,90 zł, dół 39,90 zł %). Ogólnie polecam stroje w tym sklepie, widziałam tam co najmniej 5 wzorów, które mnie zachwyciły, a teraz są przecenione... :)

I na koniec jeszcze coś o makijażu.


Jak widać nie ma go zbyt dużo... lekki podkład, odżywka do rzęs i brzoskwiniowa szminka.To tzw. nude look w wersji b. uproszczonej (bo nie bawiłam się w cieniowanie twarzy i oczu), czyli makijaż praktycznie niewidoczny, ale wydobywający atuty, a skrywający wady.

Jest to chyba najtrudniejszy z popularnych makijaży, bo niełatwo umalować się tak, by nie było tego widać, przy użyciu takiej ilości kosmetyków jakich nude look wymaga. Bo nie obejdzie się bez korektora, fluidu, pudru sypkiego, rozświetlacza, bronzera i rożu. Dodatkowo przyda się paleta cieni w naturalnych odcieniach (beże, brązy), brązowy tusz i cielista pomadka. Kolejną utrudnieniem jest konieczność umiejętnego posługiwania się pędzlami do makijażu. Jednak efekt wart jest pracy, ponieważ to ogromna satysfakcja być piękną wyglądając na nieumalowaną ;).

Inspiracje możecie znaleźć tu, tu, tu, tu, tu i tu.

I jeszcze bardzo fajny tutorial (tylko rzęsy mi się nie podobają ;)), tyle, że po niemiecku -> PROSZĘ :)

A jeśli stawiacie na naturalny look, ale nie chce Wam się męczyć, to radzę zrobić to co ja: nałożyć lekki podkład, rzęsy podkreślić odżywka, a usta naturalną szminką (można nią także ożywić policzki). A jeśli macie trochę więcej czasu, to możecie zaznaczyć zewnętrzny kącik oka brązowym cieniem i wytuszować rzęsy. To wystarczy :). Choć efekt nie będzie taki jak przy pełnym nude look'u to z pewnością będzie zadowalający, no i nie napracujecie się za bardzo ;).

Mały bonus: jeśli chcecie, by Wasz nude look wpisywał się w obecnie panujące trendy rozświetlijcie mocno (korektorem lub cieniem) wewnętrzny kącik oka.

I jeszcze mała uwaga dla tych, którzy uważają, że nude look jest już passe (bo faktycznie najbardziej tredny był w poprzednim sezonie): moim zdaniem naturalny wygląd zawsze jest na topie i sprawdza się w każdej sytuacji, a często wygląda znacznie lepiej niż mocny i nieumiejętnie wykonany makijaż.

I to wszystko :) pa! :)

piątek, 9 lipca 2010

hello ! :)

Ponieważ pojawiła się niebywale przyjemna sposobność (czyt. WAKACJE! WAKACJE! WAKACJE!) do tego, by wykorzystywać swój czas wolny w sposób dowolny, i ponieważ nosiłam w sobie ten zamiar od prawie roku, to postanowiłam założyć bloga :). Będzie szafiarsko, trochę "urodowo" i (mam nadzieję) inspirująco.

I by nie zostawiać tej notki takiej nijakiej to przejdę od razu do pierwszego outfit'u.

Pierwszy tydzień tegorocznych wakacji spędziłam we Włoszech gdzie oprócz opalenizny zdołałam wyprodukować sporo zdjęć, którymi się tu podzielę. Pierwszy zestaw jest subiektywnie najgorszy ze wszystkich które tu pokażę, ponieważ to w nim przebyłam dłuugą drogę do Italii (jechałam, niestety, samochodem) i dlatego stawiałam przede wszystkim na wygodę. Kombinezon (tak, to kombinezon :)) kupiłam w SH za 2 zł i właściwie sama nie wiem czy jest ładny (w innym zestawieniu możecie go obejrzeć tutaj ), ale komfort noszenia przyćmiewa wszelkie jego wady.



kombinezon - sh 2 zł
sweter - sh 2 zł
baleriny - Deichmann
opaska na oczy - Flo



plener - na tle austriackiego kasyna o 2 w nocy, haha ;D

I jeszcze kilka rad na temat makijażu w podróży.

Jeśli jedziemy gdzieś daleko to nie ma co się łudzić, że wysiądziemy z naszego wehikułu piękne i świeże z rozpromienioną cerą. Z pewnością będziemy zmęczone i odbije się to na naszym wyglądzie, dlatego najgorsze co możemy zrobić to nałożyć grubą warstwę makijażu. Najlepiej nie malujmy się wcale (a do torebki zapakujmy chusteczki odświeżające, tonik lub wodę termalną w spreju, pomadkę ochronną i okulary), a jeśli musimy to niech makijaż będzie jak najlżejszy. Więc zastępujemy ciężki fluid kremem koloryzującym, a tusz odżywką do rzęs. Wzdłuż górnej linii rzęs możemy namalować brązową wodoodporną kredką cienką linię i delikatnie rozetrzeć ją patyczkiem higienicznym, co doda oczom wyrazu i będzie wyglądało naturalnie. Usta malujemy zwykłą ochronną pomadką, a jeśli chcemy podkreślić policzki to lekko je szczypiemy (poważnie, to działa! ;D), przed każdym, powiedzmy, postojem ;).

Kosmetyki przydatne do makijażu w podróży (w niewygórowanych cenach, bo głównie takich używam):

- Delia mineral velvet skin mineralny fluid nawilżająco korygujący - 12 zl, bardzo lekki, świetnie wyrównuje koloryt skóry i długo się utrzymuje, często stosuję go jako bazę
- My secret lash & brow repair, odżywka do rzęs - 8 zł, dość ładnie wywija rzęsy i naprawdę dobrze odżywia (moje są dzięki niej grubsze i błyszczące)
- Essence, Longlasting Eye, kredka do oczu - 5 zł, baaaardzo trwała
- Nivea. Med Protection, pomadka ochronna - 9 zł, mam nową wersję - dobrze nawilża i posiada filtry

I jeszcze link do filmiku, na którym moja ulubiona "youtubowa" makijażystka prezentuje makijaż w samolocie -> TU

I to wszystko, pa! :)